Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Kapitan Wołowe Serce
Administrator

Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 59 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 17:15, 27 Październik 2014 Temat postu: |
|
romanzkrainydeszczowców napisał: |
Z takich nowszych pewno do kanonu mogło by, jak i na pewno wpisuje się duet Haden- Metheny i ich krążek BEYOUND THE MISSOURI SKY. Bajeczna, spokojna płytka. |
Słuchałem tego dziesięć lat temu jak byłem nosalem. Bardzo mi się wtedy podobało. Teraz, jak sobie puściłem kilka kawałków wydają się bardzo spoko, ale do kanonu bym tego nie zaliczył chyba.
Cecil Taylor - Looking Ahead! (1959)
Wszystkim się zdaje, że Cecyl tylko napierdala, ale za swych najdawniejszych czasów jeszcze tego nie robił. Oczywiście, jak na 59 rok był bardzo do przodu, ale absolutnie nie jest to jeszcze free. Cudowna muzyka, im więcej tego słucham tym większe robi na mnie wrażenie. Krok po kroku, nuta po nucie album ten wkracza do mojego jazzowego topu.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Carpetcrawler
Brodacz

Dołączył: 16 Maj 2011
Posty: 2249
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 8 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Litwini wracali? Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Śro 15:30, 29 Październik 2014 Temat postu: |
|
Do Motiana bym dorzucił jako polecenie tę płytkę: [link widoczny dla zalogowanych]
Nagrana jako trio, bardzo nastrojowa i urokliwa muzyka, jak to ECM. Nie jest to kanon, ale jedna z lepszych płyt z nowoczesnego ECM STAJL.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
romanzkrainydeszczowców
Wafel

Dołączył: 26 Lip 2014
Posty: 388
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
|
Powrót do góry |
|
 |
romanzkrainydeszczowców
Wafel

Dołączył: 26 Lip 2014
Posty: 388
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
|
Powrót do góry |
|
 |
romanzkrainydeszczowców
Wafel

Dołączył: 26 Lip 2014
Posty: 388
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Śro 23:07, 29 Październik 2014 Temat postu: |
|
No i w sumie :
https://www.youtube.com/watch?v=qOGqAvElCAs
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez romanzkrainydeszczowców dnia Śro 23:08, 29 Październik 2014, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Kapitan Wołowe Serce
Administrator

Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 59 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pią 10:01, 06 Marzec 2015 Temat postu: |
|
Les McCann - Invitation to Openness (1972)
Klasyka klimatów wokół In a Silent Way. Może i nie jest to tak feeryczna muzyka jak Davis, bo jednak McCann gra głównie na organach i lepiej czuje się chyba na imprezach murzyńskich niż w kościele, ale może to i lepiej, bo dzięki temu można sobie posłuchać muzyki niby podobnej, ale nie takiej samej.
Dostrzeżenie, że album ten faktycznie jest bardzo dobry zajęło mi chyba z pięć lat i całkiem możliwe, że ci z Was, którzy są odlegli od bluesowych (czy raczej rozrywkowo - murzyńskich) klimatów będą mieli ten sam problem (chociaż z drugiej strony kiedy poznałem ItO moim ulubionym projektem jazzowym było Return to Forever, więc...), ale spróbować na pewno warto. Myslę, że Thon (on zwłaszcza) i Pawliq powinni zapoznać się z tym czem prędzej.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Kapitan Wołowe Serce dnia Pią 10:03, 06 Marzec 2015, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Pawliq88
Hipopotam

Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1347
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: okolice Krakowa
|
Wysłany: Pią 15:39, 06 Marzec 2015 Temat postu: |
|
Tak jest już zasysam
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Pawliq88
Hipopotam

Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1347
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: okolice Krakowa
|
Wysłany: Pon 19:25, 09 Marzec 2015 Temat postu: |
|
Rzeczywiście całkiem fajny album. Ale od In a Silent Way trochę go dzieli(miejscami ma większego kopa). Sporo się tam dzieje zarówno na gruncie perkusjonaliów(różne przeszkadzajki, tomy, trójkąt, masa blach, dzwonki) jak i choćby gitarowym. Z tego co sprawdziłem gitarzystów gra na albumie dwóch(Spinozza, Dupree), nawiasem mówiąc żadnego nie znam chyba z innych płyt. Ale jeden z nich brzmi bardzo ciekawie, bo gra podobnie do McLaughlina na milesowych płytach takimi wystrzałami. Rewelka jest też flet na tym albumie w drugim numerze(z trzech). Ogólnie momentami jest nawet bardzo murzyńsko jak już zauważył Kapitan. Ale myślę że większości ludzi z forum ten album podejdzie, wcale nie trzeba dalej siedzieć i się jarać jakoś specjalnie bluesami żeby go docenić. McCann jest łatwo przyswajalny a z pewnością warty odsłuchu.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Pawliq88 dnia Pon 19:31, 09 Marzec 2015, w całości zmieniany 4 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Kapitan Wołowe Serce
Administrator

Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 59 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Nie 09:59, 22 Marzec 2015 Temat postu: |
|
Wadada Leo Smith - Ten Freedom Summers (2012)
Świetny album, jedna z nielicznych, współczesnych płyt, które naprawdę robią wielkie wrażenie. Wadada to już stary dziad, który trąbi od późnych lat 60', zarówno na własny rachunek, jak i na cudzy (Art Ensemble of Chicago, Marion Brown, Anthony Braxton, Frank Lowe) i generalnie gość jest raczej z tych znanych.
To, co prezentuje na Ten Freedom Summers to muzyka od Milesa przez Braxtona po Anthony Davisa, który zresztą na tym albumie gra [jak ktoś czyta co piszę to wie kto on zacz - facet w kapitalny sposób łączy avant-jazz z muzyka klasyczną. Nie wychodzi mu z tego żaden zdziadziały third stream, tylko coś, co chyba chciałoby grać Art Zoyd, ale nie potrafi]. Są tutaj momenty ładne po europejsku (bliskie muzyce klasycznej), ładne po afrykańsku (klimatyczne, milesowskie wstawki na trąbie), które brawurowo przechodzą w momenty nieładne (nieładne tak w pół drogi między murzynami i białymi - czyli Antek Braxton w dużej mierze).
Jest tylko jeden szkopuł. Nawet nie jest to minus, bo w żaden sposób nie psuje jakości albumu, ale trochę utrudnia ogarnięcie go: grają przez cztery i pół godziny.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Kapitan Wołowe Serce dnia Nie 10:01, 22 Marzec 2015, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
che
Hipopotam

Dołączył: 26 Gru 2011
Posty: 1967
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 14 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 20:26, 06 Kwiecień 2015 Temat postu: |
|
Circle - Paris-Concert (1971)
Przepiękne. Nie wiem, czy się to to przewinęło na forum, ale jak ktoś nie zna to niech posłucha
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez che dnia Pon 20:27, 06 Kwiecień 2015, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
harnessedinslums
Nosal

Dołączył: 21 Sty 2016
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: małopolska Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Nie 17:43, 07 Luty 2016 Temat postu: |
|
nie wiem gdzie to opisać, bo nie będe produkował tematu. dla wykonawcy z jedną naprawdę świetną płytą...,
lecz ja tam polecam, nie jest to żadna klasyka gatunku... ale album A 18' del sol Luisa Alberto Spinetty z 1977 roku to przykład świetnego delikatnego, w dobrym znaczeniu tego słowa smooth jazzu...,
krążek pełen pogodnych wręcz wiosennych utworów! ciekawa rzecz godna polecenia.
* jak można gdzieś przenieść posta, to proszę to uczynić
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez harnessedinslums dnia Nie 17:45, 07 Luty 2016, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
blaszka
Nosal

Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 23:35, 14 Luty 2016 Temat postu: Re: Kanon jazzu wszelakiego - co koniecznie trzeba znać |
|
Jesteś pewien, że to lista dla początkujących? Baardzo długa:) ale za to świetna. Jazz dotychczas towarzyszył mi jako tło do relaksu, nie wgłębiałam się w "kto to, a co to", jednak przyszedł czas i na to. Dziękuję za ten post.
[link widoczny dla zalogowanych]
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez blaszka dnia Śro 11:18, 01 Czerwiec 2016, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Salvatory
Nosal

Dołączył: 07 Mar 2016
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pon 12:05, 14 Marzec 2016 Temat postu: Może być |
|
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
CzerstwySuchar
Nosal

Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 78
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Czw 21:11, 24 Marzec 2016 Temat postu: |
|
Pytanie o Kena Vandermarka - swego czasu był mi on polecany, dziś się wreszcie za niego zabrałem. Na pierwszy ogień i zupełnie randomowo poszło "Dual Pleasure 2", które właśnie leci cały czas i ładnie trąci "Interstellar Space". Ma ten pan w dorobku jeszcze coś fajnego, za co warto się zabrać?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Kapitan Wołowe Serce
Administrator

Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 59 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Pią 09:12, 25 Marzec 2016 Temat postu: |
|
CzerstwySuchar napisał: | Pytanie o Kena Vandermarka - swego czasu był mi on polecany, dziś się wreszcie za niego zabrałem. Na pierwszy ogień i zupełnie randomowo poszło "Dual Pleasure 2", które właśnie leci cały czas i ładnie trąci "Interstellar Space". Ma ten pan w dorobku jeszcze coś fajnego, za co warto się zabrać? |
To jest zdaje się jeden z tych gości, którzy nagrali pierdyliard takich samych płyt z free jazzem, zapewne w większości na spoko poziomie, ale bez niczego mega wybitnego. Słuchałem paru płyt Vandermark 5 i sądzę, że można zacząć słuchać czegokolwiek z ich dyskografii.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
CzerstwySuchar
Nosal

Dołączył: 15 Wrz 2013
Posty: 78
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Sob 13:22, 26 Marzec 2016 Temat postu: |
|
Okej, to w wolnej chwili sobie poprzeglądam co on tam nagrał.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Tybin
Nosal

Dołączył: 15 Kwi 2016
Posty: 37
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Nie 16:01, 15 Maj 2016 Temat postu: |
|
Po ostatnim koncercie Vandermarka postanowiłem się zapoznać z jego twórczością, bo do tej pory znalem kilka płyt i akurat słuchając "Radiale" Spaceways Incorporated z Zu postanowiłem zajrzeć na forum, czy ktoś czegoś nie poleca od niego i tylko ten wątek mi wyskoczył po wyszukiwaniu. Wyjdzie na to, że ja polecę coś.
Oprócz wyżej wymienionej płyty Spaceways Incorporated (najmniej funkowej ze wszystkich wydanych pod tym szyldem) polecam:
Vandermark 5 - The Color of Memory
Vandermark 5 - A Discontinuous Line
The Thing With Ken Vandermark - Immediate Sound
Lean Left - The Ex Guitars Meet Vandermark/Nilssen-Love Duo Volume 1
Powerhouse Sound - Oslo/Chicago: Breaks
Ogólnie nie zgodzę się, że to gość nagrywający wciąż takie same płyty, fakt nie jest to przełomowa muzyka, ale po poznaniu nawet niewielkiego fragmentu jego dyskografii natrafiłem na różne rzeczy: od dosyć ostrego free po lżejsze, współczesne wcielenie jazzu jak i sympatyczne funkowo-jazzowe granie, nawet gdzieś mi się trochę elektroniki przewinęło.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
che
Hipopotam

Dołączył: 26 Gru 2011
Posty: 1967
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 14 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Nie 18:26, 15 Maj 2016 Temat postu: |
|
Tybin napisał: | Po ostatnim koncercie Vandermarka |
Też byłem
Nie znam zupełnie jego twórczości poza tym koncertem, ale chętnie poznam..
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
VaginalCannibal
Nosal

Dołączył: 04 Wrz 2016
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Polska Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Sob 14:57, 22 Październik 2016 Temat postu: |
|
Żeby nie było że aż taki ze mnie ignorant, co nawet nie umie nic wam osłuchanym ludziom polecić, to tez coś od siebie dorzucę. I wiem że to będzie dla was taka nowość, że wcale, ale jak to mówi Bonzo Tajgej - Ogunie bęc.
The Brecker Brothers - tak dawno temu tego słuchałem że nie wiem nawet skąd mi się to wzięło w odtwarzaczu. Ale zaczęło się chyba od tego że dostałem od kogoś płytę Pilgrimage - bodaj pośmiertny album Michaela Breckera. I tak se słucham i słucham i se myślę - że to nie dla mnie jazz, bo mi się nie podoba, bo brzmi jak muzyczna z pierwszej części The Sims z intra. Ale tak jakoś chciałem do tej płyty wracać, i wracałem i wracałem i wracałem i wracam do dziś, chociaż już sporadycznie. A naonczas kiedy tejże muzyki, odkrywać tajniki postanowiłem, zacząłem zagłębiać się weń, poprzez muzyków. Tak że wiecie - Jak Michael mioł brata, to żem od razu go sprawdził, co on na tej trąbce wyczynia. Później znalazłem płytę Włodka Pawlika z Randym - tez była spoko, ale chyba mniej niż Pielgrzym, bo jej nie pamiętam. Następnie okazało się że Michael na czymś co nie wiem jak się nazywa gra w kapeli Steps Ahead. A w niej takie sławy jak Mike Manieri (źle napisałem) Mike Stern i tak dalej.
Później było już tylko kilka koncertów min. Adam Pierończyk Trio, Tomasz Stańko i dwa razy Contemporary Noise Sextet.
A później nic.
I dalej nic.
No i wiadomo że John Coltrane, Miles Davis, Charles Mingus, Sun Ra, Mirolslaw Vitous i tak się skończyła moja przygoda z jazzem.
i poszłem w kantry.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Skrzypłocz
Wafel

Dołączył: 28 Lut 2014
Posty: 174
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kraków Płeć: Mężczyzna
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|